Strona główna | Bajki do obejrzenia | Bajki do poczytania | Linki | Kontakt
      Menu

      Reklama
      O małej czarownicy i zagubionej miotle

O małej czarownicy i zagubionej miotle

Agnieszka Galica

Daleko, za siódmym lasem i dziesiątym jeziorem, mieszkała sobie czarownica z córeczką Czarusią. Mama uczyła swoją Czarusię różnych sztuczek, zaklęć i czarów. A mała czarownica bawiła się i psociła. tak jak inne małe dziewczynki.
- Czarusiu! - wołała mama. - Skończ już te zabawy, pora na naukę.
- Ja już wszystko umiem - odpowiadała Czarusia. - Popatrz, wyczarowałam sobie skakankę!
- Wyczarowałaś, bo nauczyłam cię skakankowego zaklęcia - tłumaczyła mama - ale jeszcze musisz się nauczyć wielu innych rzeczy.
Czarusia jednak nie słuchała mamy, tylko skakała: aniołek, fiołek, róża, bez.
- Proszę przyjść tu do mnie - mówiła srogo mama, postukując miotłą. - Zobaczysz, że za karę odczaruję ci skakankę.
Ale Czarusia skakała dalej: konwalia, balia, zdechły pies.
Tego już było za wiele. Mama czarownica zajrzała do wielkiej księgi z zaklęciami.
- Królika z kapelusza wyczarować... To nie to - mruczała do siebie. - Węża w orła zamienić... Też nie. O, już mam! Hokus-pokus zaklinanie, zaraz skończy się skakanie, fiku-miku i gotowe zaklinanie skakankowe.
I w tej samej chwili skakanka zniknęła.
- Ojejku! Ojejku, rety! - piszczała Czarusia. - Czemu mi to zrobiłaś?
- Tłumaczyłam, prosiłam, aż wreszcie musiałam użyć czarów - odparła mama. - A teraz przynieś tu swoją miotłę, siadaj koło mnie i zaczynamy lekcję.
- Nie wiem, gdzie podziała się miotła - marudziła Czarusia, rozglądając się wkoło.
- Poszukaj jej lepiej szybko - gniewała się mama. Czarownica bez miotły nigdy nie będzie prawdziwą czarownicą.
- Ale ja naprawdę nie wiem, gdzie ona jest - mruczała Czarusia.
- Przecież razem przyfrunęłyśmy tu na miotłach - denerwowała się mama. - Miotła to nie szpilka, nie zgubiła się w trawie. A poza tym dostałaś ją w spadku po prababce - piękną, starodawną miotłę, razem z dębowym kijem i brzozowymi gałązkami. Prosiłam, żebyś ją szanowała. Szybko mów, co z nią zrobiłaś!
- Tylko się nie gniewaj - prosiła Czarusia. - Ja już wszystko ci powiem.

 

- No więc słucham - rzekła surowo mama.
- Któregoś dnia, jak robiłaś kolację, ja tylko na chwilkę pofrunęłam na miotle do lasu.
- Sama do lasu? A można wiedzieć w jakim celu? dopytywała się niespokojnie mama.
- Chciałam zobaczyć królewicza i zaczęłam nad jeziorem szukać żaby - mówiła coraz ciszej Czarusia.
- Moje dziecko - jęknęła mama - czy ty sobie wyobrażasz, że każda żaba jest zaczarowanym królewiczem? A teraz mów, gdzie jest miotła.
- No właśnie mówię - Czarusia opuściła głowę. - Miotła zgubiła się w lesie.
- Co za nieszczęście! - czarownica aż się złapała za głowę.
- Przecież ty wszystko umiesz - mówiła Czarusia ugodowo. - Możesz wyczarować mi nową miotłę.
- Umiem wyczarować wszystko, ale nie miotłę - rozpaczała mama. - Każda czarownica dostaje miotłę w spadku i nigdy jej nie gubi.
- I co teraz? - pytała przestraszona nie na żarty Czarusia.
- Trzeba szukać w lesie - zarządziła mama.
Mama frunęła na swojej miotle między drzewami, a Czarusia szła i zaglądała pod każdy krzaczek, za każde drzewko, ale miotły nigdzie nie było.
Obeszły wokół wielkie jezioro i gdy już miały wracać zmartwione do domu, mama zobaczyła coś nad wodą.
- To chyba dębowy kij od miotły! - zawołała. Ale gdzie reszta, gdzie miotła z brzozowych gałązek?
Czarusia podeszła bliżej i pociągnęła za kij.
- Jest moja miotła! Znalazła się! - zawołała wesoło. - Ale co się z nią stało? Czemu jest taka zielona?
- No tak - powiedziała mama, przyglądając się miotle - brzozowe gałązki leżały w wodzie i wypuściły listki.
- Już wiem - śmiała się Czarusia. - To ty mi tak zaczarowałaś miotłę!
- Takich czarów to nawet ja nie potrafię zrobić - odparła mama.
- A kto tak potrafi czarować? - dopytywała się Czarusia. - Kto zna więcej czarów od ciebie?
- To wiosna - odpowiedziała mama. - Tylko wiosna zna takie czary.
I po chwili wracały obie na swoich miotłach do domu, słuchając po drodze wiosennego rechotania żab.

BajkiDlaDzieci.net - bajki dla dzieci